środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 20



ROZDZIAŁ XX
         Obudziły mnie wibracje w telefonie. Podniosłam się ciężko z łóżka i spojrzałam w ekran. Czekała na mnie wiadomość od Harry’ ego. „ Przepraszam. Możemy wszystko naprawić by było tak jak dawniej?” – mówił sms. Sama z siebie uśmiechnęłam się pod nosem. Mimo że jestem na niego zła, i tak cieszę się że nas związek nie jest mu obojętny i że chce wszystko naprawić. Nie odpisałam mu. To nie jest rozmowa na telefon. Musiałam się z nim spotkać. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wzięłam psa na smycz i otworzyłam drzwi.  Za progiem stał Harry, trzymając kwiaty za plecami. Gdy mnie zobaczył pokazał swoje idealne zęby. Uśmiechnęłam się lekko, i dałam mu się objąć ramieniem. Zachowaliśmy się przez chwilę jakby nic się wczoraj nie stało. Nagle posmutniałam trochę i poważnie popatrzyłam na Harolda, który mimo mojego poważnego spojrzenia nie przestawał się uśmiechać.
- Wiesz, strasznie za tobą tęskniłem…- powiedział przytulając mnie mocno. Wtulając się w niego zamknęłam oczy, rozkoszując się jego zapachem. Pachniał wanilią i trochę marcepanem. W końcu się puściliśmy a ja spojrzałam mu w oczy.
- Co ukrywasz z Rebecą, i dla kogo te kwiaty? – zapytałam nie odrywając od niego wzroku.
Harry wyglądał przez chwilę jakby chciał uniknąć tego pytania ale po paru sekundach powiedział:
- Zaprowadzę cię w pewne miejsce i wtedy zobaczysz. – po czym złapał mnie za rękę i ruszyliśmy przed siebie. Po paru minutach ku mojej złości zza zakrętu wyszła blond włosa wysoka piękność – Rebeca. Spojrzałam na Harolda, a on tylko mnie puścił i wyściskał Rebecę na przywitanie. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Blondynka szepnęła mu coś do ucha a Harry tylko kiwnął głową. Nie odzywałam się, czekając aż któreś z nich raczy mi wytłumaczyć o co właściwe chodzi, lecz Harry tylko wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą. Spojrzałam na Rebecę, a ona tylko patrzyła przed siebie kompletnie mnie ignorując. Po paru cichych minutach doszliśmy pod szpital.
- Harry, po co tu przyszliśmy? – zapytałam.
- Zobaczysz. – rzekł nie patrząc na mnie.
         Weszliśmy po schodach i podążaliśmy długim korytarzem. A każdym z pokoi znajdowała się szyba, przez którą było widać pacjentów. Nie byli to dorośli, lecz dzieci. Przechodząc obok jednego z pokoi widziałam płaczącą matkę trzymającą głowę na łóżku swojego dziecka, które delikatnie ostatkiem swoich sił głaszcze ją po głowie. Na tą scenę łzy stanęły mi w oczach i szybko odwróciłam głowę i pobiegłam za Harry’ m. W końcu zatrzymaliśmy się przed jednym z pokoi i Rebeca otworzyła drzwi. Leżała tam w łóżku dziewczynka która mogła mieć 8 - 9 lat i była bardzo podobna do Rebeci, tyle że miała trochę haczykowaty nos. Rebeca przytuliła ją, po czym Hazza zrobił to samo całując ją w policzek.
- Patrz co dla Ciebie narysowałam… - powiedziała dziewczynka podając Harry’ emu rysunek który najwyraźniej przedstawiał jego.
- Dziękuję, Lisa. To bardzo ładne. – powiedział  Harry składając kartkę i chowając ją do kieszeni.
- Harry….Kto, kto to jest? – zapytałam. Czułam wzrok Rebeci na karku.
- To jest Lisa, siostra Rebeci. Niedługo skończy 9 lat. Ma białaczkę i niewiadomo czy z niej wyjdzie. Pewnego dnia Lisa przełączając kanały natrafiła na X – Factor, kiedy akurat my występowaliśmy. Powiedziała że podoba się jej ten chłopak w lokach (czyli ja) i że fajnie śpiewam. Rebeca powiedział jej że mnie zna i że mogę ją odwiedzić. I przyszedłem. Bardzo miło mi się z nią rozmawiało i była bardzo ciekawa co do programu X- Factor. Na koniec poprosiła mnie abym zaśpiewał jej kołysankę, a ja się zgodziłem i prawie natychmiast zasnęła. Rebeca opowiadała mi że gdy rano zobaczyła że mnie nie ma, prawie się rozpłakała. Od tamtego czasu często przychodzę ją odwiedzać. Lekarz mówił że to dobrze że ją odwiedzam bo to poprawia jej samopoczucie i zwiększa szanse na wyzdrowienie. Nie mogłem ci powiedzieć ponieważ Rebeca mi na to nie pozwalała. Mówi ze ci nie ufa. Dlatego tak szeptaliśmy za twoimi plecami. Próbowałem ją przekonać że można ci ufać i że nikomu o tym nie powiesz. Przepraszam. – powiedział. Rebeca nadal się nie odzywała.
- Rebi, kto to jest? – zapytała dziewczynka.
- To jest Alice. Twoja nowa koleżanka. – odpowiedziała z uśmiechem.
- Cześć, Lisa. – wydukałam nieśmiało. Dziewczynka chwilę na mnie patrzyła po czym uśmiechnęła się. Obok łóżka na którym leżała stała szafka na której leżała sterta kartek jej rysunkami. Wzięłam do ręki jeden z nich który przedstawiał biegnącego konia. Po paru sekundach zauważyłam że jak na dziewięcioletnią dziewczynkę naprawdę dobrze rysuje. Gdybym nie wiedziała że to narysowała dziewięcioletnia dziewczynka, pomyślałabym że narysowała to trzynastoletnia dziewczyna.
- Wiesz Lisa, naprawdę dobrze rysujesz. Ten obrazek jest bardzo ładny. – powiedziałam a dziewczynka tylko się uśmiechnęła. Miała bardzo zmęczoną twarz i wory pod oczami. Widać było że ta choroba ją wymęczyła. Zaskakujące jest to że mimo tak ciężkiego leczenia nadal się uśmiecha. Świadczy to o tym że jest bardzo silna. Wpatrywała mi się przez chwilę po czym dotknęła mojej twarzy i gładziła ją palcami. Wpatrywałam się w jej niebieskie oczy. Był w nich jakiś niesamowity błysk którego nie rozumiałam.
- Jesteś bardzo ładna, Alice. – powiedziała cicho.
- Dziękuję… - odpowiedziałam.
- Lisa, mam coś dla ciebie. – powiedział Harry pokazując dziewczynce żółte tulipany po czym wstawił je do wazonu stojącego na szafce.
- Bardzo je lubi. Uspokajają ją. – odezwała się Rebeca. Dziewczynka nawet się nie odwróciła tylko nadal pochłaniała mnie swoimi oczyma. Po krótkiej chwili do pokoju wszedł lekarz.
- Niestety, Lisa musi zażyć leki które wprowadzą ją w stan uśpienia. Dlatego musicie już iść. Dziękuję że ją odwiedziliście. Przez cały ranek pytała się kiedy w końcu przyjdziecie. – powiedział wysoki mężczyzna w okularach.
- Cześć, Lisa. – powiedział Harry przytulając ją na pożegnanie.
- Na razie, Lisa. – powiedziała Rebeca machając jej a ja tylko kiwnęłam głową i wyszliśmy ze szpitala. Szliśmy przez chwilę w milczeniu po czym zebrałam się na odwagę i zapytałam Rebecę:
- Dlaczego uważałaś że nie można mi ufać? – dziewczyna najwyraźniej trochę zmieszana tym pytaniem odpowiedziała :
- Jesteś bardzo lubiana przez resztę chłopców 1D. To oznaczałoby że mogłabyś im powiedzieć o mojej siostrze. Wtedy dowiedziałoby się o niej wiele osób i wtedy każdy chciałby ją odwiedzić, a wówczas zrobiłyby się tłumy, czego Lisa nie lubi. Robi się wtedy drażliwa i zdenerwowana. To jej szkodzi. Źle znosi duże tłumy ludzi i miewa napady złości. Nie znasz jej od tej strony. Z jednej strony jest łagodną i uśmiechniętą dziewczynką, ale ma naprawdę okropne napady wściekłości. Robiłam to dla jej dobra. Jeśli źle cię oceniałam, to przepraszam. – na te słowa tylko kiwnęłam głową. Doszliśmy do mojego domu. Harry pocałował mnie w usta i poszedł do siebie. Ja stałam nadal z Rebecą przed moim domem.
- Wiesz Alice, zazdroszczę ci. – powiedziała. Ja ją obdarowałam tylko wzrokiem zaskoczenia.
- Dlaczego? – zapytałam.
- Jesteś wielką szczęściarą. Harry to naprawdę świetny chłopak. – odparła.
- Może i tak, ale ostatnio trochę się nam nie układa… Fanki cały czas go gdzieś zabierają…Mam wrażenie że go tracę. – powiedziałam.
- To w końcu jego fanki… Musi mieć dla nich czas aby nie myślały o nim źle i żeby mieć ich coraz więcej. – odparła.
- Może i racja…Ale ja i tak się boję że go stracę. – powiedziałam.
- Nie stracisz go, na pewno.– odparła gładząc swoje długie blond włosy. – Muszę ci się do czegoś przyznać. – dodała patrząc na mnie wzrokiem dziecka które przyłapano na podjadaniu cukierków. – Harry bardzo mi się podoba. Nie bój się, nie zamierzam ci go odebrać. Na początku – owszem, ale zdałam sobie sprawę ze to bez sensu. Widzę jak na ciebie patrzy. Każda dziewczyna marzy by chłopak patrzył na nią w taki sposób. On widzi w tobie uwielbienie, cud świata. Poza tym jest szczery, ale w taki sposób że nie rani. Powiedział mi prosto w twarz że jest z Tobą, i że to Ciebie kocha. Przez twoją urodzinową niespodziankę zaprzyjaźniliśmy się. Bardzo często o Tobie mówi. – powiedziała odrzucając włosy do tyłu. – Teraz już muszę iść, cześć. – dodała machając mi. Odmachałam jej nieśmiało i wróciłam do domu. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Dochodziła 10.00. Harry był już spóźniony na próbę. Dzisiaj wyjątkowo z nim nie szłam bo byłam umówiona z moją przyjaciółką Jenny. Długo jej nie widziałam i musiałam jej wszystko opowiedzieć. Pobiegłam szybko do łazienki by się poprawić i przyszłam jak zwykle na to same miejsce w parku. Jenny już tam siedziała.
- Hej. – przywitałam się siadając koło niej.
- Siemasz. – odpowiedziała jak zwykle radosna, Jenny. – Widziałam cię w telewizji. Normalnie szok! To było bardzo słodkie ze strony Harry’ ego. Nie wiedziałam że śpiewa. Oglądałam każdy odcinek i zawszę oddawałam głos właśnie na nich. Są zajebiści! Jeden z jego zespołu jest niezły…
- Ooo…Który? Bo jak dla mnie wszyscy są bardzo przystojni i ciężko wybierać… - powiedziałam z uśmiechem.
- Nie gadaj tak! Ty masz Harolda. No dobra. Ten z anielskim głosem…
- I…?
- I…trochę krzywymi, chodź to sprawia że jest jeszcze słodszy zębami…
- I…?
- I  blond włosami….
- O matko, Jenny… - powiedziałam teatralnie. – Podoba ci się Niall! – krzyknęłam piszcząc jak słodka idiotka.
- No…może. – powiedziała  pod nosem Jenn. – Cały czas jesteś tam z Harrym na próbach, znasz go? – zapytała.
- Czy ja go znam? Pewnie! Znam całe 1D! Wszyscy się przyjaźnimy. – powiedziałam.
- A…mogłabyś mnie z nim poznać? – zapytała nieśmiało.
- Pff.
- Co : „ pff.” ?
- Nic. Jeszcze się pytasz? Idziemy już! – powiedziałam wstając i ciągnąc ją za rękę.
- A…jak moje włosy? – zapytała patrząc w swoje odbicie w szybce od telefonu.
- No wiesz…z tym już będzie gorzej… - powiedziałam powstrzymując się od śmiechu. Moja przyjaciółka zakochała się w Niallu! Moim uśmiechniętym żarłoku!
- O matko! Nie gadaj? Ostatnio nałożyłam moją nową odżywkę i myślałam że moja szopa chodź na chwilę będzie wyglądać dobrze… - mruknęła moja lekko przewrażliwiona co do swojego wyglądu przyjaciółka.
- Hahaha! Tylko się z ciebie nabijam! Wyglądasz w porządku. Chodź, idziemy zapoznać cię z twoim Niallem… - powiedziałam ciągnąc ją za rękę i prowadząc do studia.















Przepraszam że tak długo nie ma rozdziałów, ale najwcześniej jutro dodam.... Albo jak znajdę czas to może dzisiaj wieczorem....:)

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 19



ROZDZIAŁ XIX
         Można uznać że wybaczyłam Harry’ emu za to że tak dużo czasu spędzał z Rebecą, ale to nie znaczy że zapomniałam. Postanowiłam odnowić na nowo stosunki z Harrym. Żeby było tak jak na początku.
         Dzisiaj na próbie było wszystko po staremu. Hazza przestał mnie ignorować, chodź czasem ulegał urokom Rebeci. Zdarza się że bierze go na stronę pod moją nieuwagę i wtedy razem coś szepczą. Irytuje mnie to. Widać że Rebeca za mną nie przepada, bo nie zwraca na mnie uwagi jak do niej mówię to udaje ze nie słyszy i zagaduje Hazzę.  Najdziwniejsze jest to że od kilku dni nie widuję Zayn’ a. Ostatni raz go widziałam w dniu moich urodzin. Nie wiem co o tym myśleć. Czy się na mnie obraził, czy po prostu jest chory.  Próbowałam do niego dzwonić, ale nie odbierał.  Reszta zespołu także chciała się z nim skontaktować, ale również się im to nie udało. Harry cała pracę zwalił na siebie, i na razie on śpiewa kwestię Zayn’ a. W tym odcinku 1D prezentuje się razem z tancerkami. Wśród nich jest oczywiście Rebeca. Specjalnie tańczy jak najbliżej Harry’ ego, rozpraszając go tym. Kierownik sceny już parę razy skracił go, aby się skupił, bo myli tekst.
         Z sekundy na sekundę chciałam jej coraz bardziej strzelić w twarz, ale wytrzymuję to cierpliwie. Specjalnie tańczy jak najbliżej, zerkając na mnie by ujrzeć jakąkolwiek reakcję, lecz udawałam ze nic sobie z tego nie robię.
         Próba nareszcie się skończyła i czekałam na Harry ‘ ego przed wejściem. Minęło 15 minut, może 20. Nagle zobaczyłam znajome loki, a wokół niego grupkę dziewczyn. Właściwie nie grupkę, lecz tłum. Nie chciały go puścić, chodź Harry udawał że się wyrywa. Nie zauważył mnie, bo fanki pociągnęły go w drugą stronę. Byłam wściekła, bo mówiłam mu żeby zaczekam na zewnątrz. Zignorowałam go tak samo jak on mnie, i sama wróciłam do domu.
         Gdy byłam już na miejscu, poszłam do pokoju i spojrzałam na gitarę opartą o szafę. Dzisiaj Niall przychodzi na moją pierwszą lekcję. Nie wiem czy sobie poradzę bo gra na gitarze jest wciąż dal mnie wielką zagadką. Ktoś mocno zapukał do drzwi. Pewnie Niall przyszedł!
- Alice, kolega do ciebie! – krzyknęła mam z dołu, a ja szybko zbiegłam ze schodów by go wyściskać. Zawiesiłam mu się na szyi a on dla żartów zaczął krzyczeć że go duszę, więc go puściłam. Nie przedstawiając nawet Nialla mamie, zaciągnęłam go na górę.
         Gdy byliśmy u mnie w pokoju, Niall otworzył pokrowiec i wyciągnał gitarę, Ja również to zrobiłam. Niall uśmiechnął się pod nosem i delikatnie wyciągnął mi ją z ręki. Gestem poprosił abym dała mu dłonie, a ja bez słowa wyciągnęłam je do niego nie wiedząc o co chodzi. Chwycił je delikatnie, i patrzył na nie przez chwilę. Próbując zgadnąć o co mu chodzi, czekałam aż się odezwie, a on tylko kiwnął głową i uśmiechnął się.
- Masz długie palce a to wielki atut jak ktoś chce grać na gitarze. – rzekł blondyn nadal trzymając moje dłonie. Uśmiechnęłam się lekko i znów wzięłam gitarę pewna że w końcu zaczniemy grę, lecz Niall znów ją przytrzymał.
- Zaczekaj. Widzę ze palisz się do gry, to dobrze że masz zapał, ale najpierw musze sprawdzić czy masz wyczucie rytmu. – powiedział Niall, brzmiąc przy tym jak prawdziwy fachowiec, którym może się nazwać, bo gra już parę lat.
- Wystukam ci rytm, a ty go powtórzysz, dobra? – powiedział a ja tylko kiwnęłam głową jakby to co zaraz zrobi miało być bardzo proste, ale tak naprawdę miałam wrażenie że nawet głupie stukanie o biurko może mnie przerosnąć. Po chwili chłopak zaczął wystukiwać rytm. Wpatrywałam się temu, jakby to miała być najtrudniejsza rzecz na świecie, ale jakoś sobie poradziłam. Zaczął stukać drugi raz, tym razem szybciej i dłużej. Tym razem poszło mi trochę gorzej, bo dopiero za 3 razem i o wiele wolniej.
- Nie przejmuj się. Dopiero zaczynamy. – rzekł, i zaczął stukać jeszcze raz. Uderzał wiele razy, a mnie szło coraz lepiej. W końcu rozbolały mnie i jego ręce i przestaliśmy. W końcu Niall wziął gitarę i zagrał parę dźwięków. Patrzyłam jak jego szczupłe palce delikatnie muskają struny. Zagrał wolną i romantyczną piosenkę, której nie znałam. Nagle przymknęłam oczy na kilka sekund by się bardziej wczuć w piosenkę. Otworzyłam powoli powieki i na miejscu Nialla znalazł się Zayn. Chodź już nie grał, muzyka wciąć grała mi w uszach. Podszedł do mnie powoli, założył mi moje długie brązowe włosy za ucho i położył delikatnie usta na moim policzku.
- Alice? – powiedział Zayn, o dziwo głosem Nialla.
- Alice?! – znowu krzyk. Zayn się rozpłynął. Po chwili poczułam ze ktoś lekko szturcha moje kolano. Przed sobą widziałam Nialla, nie Zayna.
- Przepraszam…- mruknęłam.
- O kim tak rozmyślałaś? – zapytał.
- Co…? A czemu miałabym o kimś? – zapytałam mrugając szybko.
- No nie wiem…Ostatnio z Hazzą ci się nie układa…I Zayn jakoś nagle zniknął…I ogólnie jesteś zamyślona. – powiedział. W sumie wszystko co powiedział było szczerą prawdą do której nie chciałam się przyznać.
- Niall…? – mruknęłam. Oczy zaczęły mi błyszczeć.
- Tak…? – powiedział uśmiechając się czule.
- Co mam Rebeca czego ja nie mam? Charakter, talent, czy tu chodzi po prostu o urodę, lub najzwyczajniej mu się znudziłam? – powiedziałam szybko. Chciałam znać odpowiedź. Niall wytarł mi łzę i powiedział :
- Jesteś naprawdę śliczną, atrakcyjną i naprawdę wyjątkową dziewczyną. Jeśli Harry woli tę ździrę Rebecę, to naprawdę dużo traci. Nie jest ciebie wart, i tyle. – powiedział to szczerze. Moja niska samoocena trochę wzrosła. Uśmiechnęłam się i przestałam płakać.
- Wiesz co jest świetne na poprawę humoru? – zapytał Nialler.
- Co…?
- Wielka paczka frytek od Nando’s! – krzyknął wyciągając wielkie pudełko frytek a ja zaczęłam się śmiać. No cóż  innego mógł zaproponować Niall?
- Kurde…już są zimne. Masz mikrofalówkę?– powiedział próbując jedną.
- Tak…pewnie. Chodź na dół. – odpowiedziałam i po chwili byliśmy w kuchni.
Włożyłam frytki do mikrofalówki i zauważyłam że Niall przeszukuję moją szafkę.
- Czego tam szukasz? – zapytałam.
- Keczupu….Aaaa! – krzyknął nagle wyciągając z szafki różowy stanik. Zarumieniłam się. Co prawda nie należy do mnie, tylko do mojej mamy, ale i tak było mi wstyd.
- Eee…to…twoje? – zapytał trzymając biustonosz.
- Nie…to mojej mamy… - mruknęłam.
- Aaa…co on robił w twojej szafce…? – zapytał nie wytrzymując już ze śmiechu. Miałam mu odpowiedzieć, ale nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Pomyślałam że to mama wróciła ze sklepu więc bez wahania ruszyłam do drzwi. Niall wrzucił stanik szybko na kanapę, a ja nacisnęłam klamkę. Stał tam…
- Cześć. – powiedział Loczek.
- Hej… - mruknęłam. Spojrzałam na Nialla. Stał jak wryty, a w ręce trzymał ketchup.
- To mogę wejść? – zapytał.
- Tak… - odparłam. Harry wszedł do środka i spojrzał na Nialla. Ten powiedział do niego „Cześć” , a Harry nie odpowiedział tylko gapił się na leżący na kanapie stanik. Blondyn spojrzał na leżący biustonosz i otworzył usta by coś powiedzieć, ale Harry pokazał gestem by jednak nic nie mówił. W końcu postanowiłam przełamać krępującą ciszę, i powiedziałam :
- Po co tu przyszedłeś? Nagle ci się przypomniało że istnieję? – wycedziłam przez zęby. Harry zmierzył mnie wzrokiem.
- Wyglądasz dzisiaj…
- Nie gadaj mi jak wyglądam! Idź sobie do Rebeci! Spędzasz z nią tyle czasu, więc jej gadaj czy ładnie wygląda! – krzyknęłam.
- Alice… - powiedział, a ja znów zaczęłam mówić:
- I co teraz zrobisz? Znów zaczarujesz mnie swoimi oczętami i będziesz udawał że się nic nie stało?! Wolisz jakieś pieprzone fanki odemnie?! Olałeś mnie pod studiem! Czekałam na ciebie prawie pół godziny! A ty co? Ty sobie poszedłeś z fankami mając mnie w dupie! Ależ nie, udawałeś wielce żeby cię puściły, a nawet nie próbowałeś się od nich uwolnić! A Rebeca? Chodzisz z nią z kata w kąt i szepczesz jej coś na mój temat! Jesteś żałosny! A o czym wy tak rozmawiacie, co? – patrzyłam mu prosto w oczy. Niall obserwował cała sytuację patrząc to na mnie, to na Hazzę czekając aż coś się stanie. Mikrofalówka zapikała, więc miał pretekst by uciec. Wyciągnął frytki i polał je keczupem. Zaczął je jeść, więc wyglądało to jakby oglądał jakiś niesamowicie ciekawy seans.
- Ja…nie mogę ci powiedzieć. – powiedział Harry poprawiając sobie grzywkę.
- A to niby dlaczego?! – krzyknęłam. Stanęłam bardzo blisko niego.
- Bo…to trochę skomplikowane. – odpowiedział oddalając się trochę jakbym miała go zaraz uderzyć.
- Co niby jest w tym takiego skomplikowanego?! – krzyknęłam.
- No…wszystko. – mruknął.
- Wyjdź stąd. – powiedziałam  przez zęby.
- Ale… - powiedział Harry.
- WYJDŹ! -  krzyknęłam. Niall patrzył na cała scenę nie jedząc już frytek, bo z przejęcia już zdążył je zjeść. Spojrzał na mnie przerażony i wyrzucił pudełko za siebie. Harry nie patrzył na niego tylko otarł twarz i wyszedł, a ja zamknęłam z nim drzwi z hukiem.
- To…ja…pójdę po gitarę i już będę się zbierał… - mruknął Niall i po chwili wyszedł szybko, rozumiejąc ze teraz wolałabym zostać sama. Pomachał mi na pożegnanie a ja mu odmachałam. Zostałam sama, zamykając się w łazience. Oparłam się o zlew i zaczęłam płakać. Po chwili się uspokoiłam i spojrzałam w lustro. Widziałam moje zielone oczy, piegi i odstającą brodę. Moje długie brązowe włosy były potargane. Nie dziwię się że Harry mnie nie chce. Rebeca jest prześliczna. Ma długie blond włosy i duże niebieskie oczy. A ja? Ja mam dupę na twarzy i niezbyt zgrabny tyłek. Przez Harry’ ego doprowadziłam się do takiego stanu że zaczęłam się nad sobą użalać, a moja niska samoocena jeszcze bardziej się zniżyła. Ale może to nie chodzi o wygląd? Może Rebeca ma mocniejszy charakter i jest inteligentniejsza odemnie? Obmyłam sobie twarz wodą i wróciłam do pokoju. Na moim łóżku nadal leżała gitara. To była udana lekcja, a Harry wszystko zepsuł. Odłożyłam gitarę do pokrowca i założyłam słuchawki. Puściłam sobie piosenkę Birdy „ People help the people”. Zawsze puszczam ją sobie na doła. Wróciły mi wszystkie wspomnienia związane z Hazzą. Nasze pierwsze spotkanie, koncert z pocałunkiem, zwierzenia w drodze do szkoły, i nasz ciepły uścisk po udanym castingu. Ale nagle przypłynęły mi inne wspomnienia, związane z Zayn’ em. Przypomniały mi się nasze przypały związane z kinem, czy nawet to co się stało nad jeziorem. Ale zaraz posmutniałam bo go od dnia moich urodzin nie widziałam. Bardzo się o niego martwiłam. Zdjęłam słuchawki, i wystukałam numer Zayn’ a. Tyle razy do siebie dzwoniliśmy że znałam go już na pamięć. Po trzecim sygnale odebrał.
- Halo? Zayn? – powiedziałam cicho do słuchawki.
- Alice…? – odpowiedział zachrypniętym głosem.
- Wszystko tobą okej? – zapytałam ciesząc się że go słyszę.
- Hy…tak… - odpowiedział kaszląc cicho.
- Jesteś chory? – zapytałam.
- Tak jakby… ale gdy cię słyszę jest mi lepiej… - mruknął pociągając nosem jakby płakał.
- Jak tam u ciebie? Mogę cię odwiedzić? – zapytałam.
- Nie…bardzo…Muszę kończyć… - odpowiedział. Chciałam coś dodać, ale połączenie się zerwało. Zadzwonienie do Zayn’ a miało mi poprawić humor, ale zamiast tego jeszcze  bardziej mnie to zasmuciło. Musiało się mu coś stać, bo brzmiał bardzo dziwnie, i nie chciał mi powiedzieć co mu dolega. Mam wrażenie że wszyscy coś przedemą ukrywają…


























czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 18



ROZDZIAŁ XVIII
         Zbudziłam się przed budzikiem. Miałam dziwny sen. Śniło mi się jakieś jeziorko, kwiaty, pola i…Zayn. Podniosłam się z łóżka i spojrzałam na biurko. Stał na nim wazon z kwiatami a obok leżał jeszcze nie zwiędły wianek. A więc to była jawa. Wczoraj wieczorem Zayn naprawdę wyznał mi miłość. Przeraziłam się. A co jeśli Harry się o tym  dowie? Wtedy nie miałabym prawa czepiać się o Rebecę, bo sama nie jestem lepsza… Ale czemu myślę tylko o sobie? Przecież Harry nie daruje Zayn’ owi tego co zrobił.  Pokłócą się, a zespół się rozpadnie. Chodź było mało prawdopodobne że ktoś się dowie, bo byłam tylko ja i Zayn, to i tak byłam pełna obaw.  A najgorsze było to ze zaczęłam coś do Zayn’ a czuć. Kłóciłam się sama ze sobą że to tylko mój przyjaciel, ale mimo to jak tylko o nim pomyślałam to robiło mi się gorąco. Zaczynają mi się przypominać jego duże , w kolorze ciemnej czekolady oczy, i czarne jak kruk włosy. I jeszcze ten powalający uśmiech. Nadal kocham Harry’ ego , ale Zayn też jest dla mnie ważny. Mam jeszcze jeden problem. Co ukrywa Harry z Rebecą? Muszę z nim dzisiaj porozmawiać. Jeśli okaże się że naprawdę woli Rebecę, to skończyć z tym raz na zawsze…
         Z telefonu poleciała muzyka wskazując 6.00. Wyłączyłam budzik i spojrzałam w okno Harry’ ego. Nie przywitał mnie tak jak zawsze uśmiechem. Po prostu go tam nie było. Pewnie wstał wcześniej. Zeszłam na dół do kuchni. Na stole leżała karteczka od mamy. „ Przed wyjściem zrób zakupy” – mówiła kartka, a obok niej leżała druga na której była napisana lista rzeczy do kupienia. Doprowadziłam się do porządku i wyszłam do pobliskiego sklepu. Na miejscu nikogo nie było, oprócz przygrubej kasjerki za ladą. Mruknęłam „dzień dobry”, ale chyba za cicho bo kobieta nic nie odpowiedziała nadal czytają magazyn. Na kartce było napisane że mam kupić dwie wody mineralne. Były nisko na półce po drugiej stronie szafek. Schyliłam się by je wziąć i usłyszałam ze ktoś wchodzi d sklepu. Nie odwróciłam się by zobaczyć kto to, i weszłam głębiej między półki by poszukać ciastek w czekoladzie. Usłyszałam tylko jak ta osoba mówi „dzień dobry”  i rozpoznałam w nim głos Harry’ ego. Odwróciłam się wolno, a loki zbliżały się do mnie. Nie chciałam go widzieć. Wczoraj nie powiedział do mnie ani słowa, a nie chciałam się z nim kłócić przy kasjerce która by i tak nic nie usłyszała bo właśnie w tej chwili założyła słuchawki na uszy. Schowałam się za skrzynką z ziemniakami i patrzyłam co Harry bierze z półek. Wziął parę zgrzewek piwa, i cały rząd chipsów. Nie miałam pojęcia po co  on tyle tego bierze, mogłam się tylko domyślić że na jakąś imprezę. Przed sklepem stał chłopak którego nie znałam. Harry zapłacił i dał chłopakowi zgrzewki który wsadził je do bagażnika, po czym odjechali. Zabrałam resztę rzeczy do kupienia i wyszłam.
         Byłam już w domu i spojrzałam na zegarek. Wskazywał 7:30. Czas by iść do studia. Dziś jest ważny dzień dla 1D. Trzeci  występ na żywo. Dziwnie było mi iść do studia ze świadomością że nie robie tego dla Harry’ ego. Idę tam bardziej dla Zayn’ a, Lou, Liama i Nialla. Jeśli Harry woli Rebecę, to niech ona dodaje mu otuchy. To był także stresujący dzień dla mnie. Chciałam sobie wszystko z Harrym wyjaśnić.
         Doszłam na miejsce i zauważyłam auto którym nie dawno jechał. Spojrzałam w szybę myśląc ze wciąż w nim jest.  Lecz auto było puste.  Otworzyłam drzwi i byłam już w środku. One direction stało już na scenie szykując się do występu. Oczywiście Harry’ ego z nimi nie było. Próba minęła szybko i sprawnie, chodź Harry tylko raz zaśpiewał. Bezskutecznie próbowałam unikać Zayn’ a.  Nawet jak na niego nie patrzyłam, to czułam jego wzrok na plecach. W ciągu całego dnia nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Postanowiłam uciec z zasięgu jego wzroku i poszukać Harry’ ego. Moje poszukiwania nie trwały długo. Stał przy drzwiach od garderoby i rozmawiał głośno z tym samym chłopakiem którego widziałam przed sklepem. Wyglądało na to że się kłócili.
- Jak to go nie będzie?! Miał być! – krzyknął Harry.
- Tak się złożyło… - tłumaczył się chłopak w krótkich brązowych włosach.
- Dobra, sam się tym zajmę…- rzekł Hazza i szybko skręcił w lewy korytarz. Chłopak zauważył mnie i szybko wszedł do przebieralni.
         Nadeszła pora występu. Usiadłam jak zwykle w pierwszym rzędzie czekając aż 1D wyjdzie na scenę. Prezenter zapowiedział ich i po chwili zaczęła grać muzyka. Piosenka nazywa się „ Your song”. Zespół jak zawsze zaprezentował się świetnie, i z ciekawością czekałam na opinię jury, ale nie oni otworzyli usta, lecz Harry:
- Dziś jest wielki dzień. Nie tylko dla nas, że już trzeci tydzień możemy tu dla was występować, ale i dla jednej z najważniejszych kobiet w moim życiu. Dziś są urodziny Alice Jonson, którą zapraszam teraz na scenę! – powiedział a mnie ogarnęło zdumienie i radość. Szłam powoli po schodach na scenę. Naprawdę zapomniałam że są dzisiaj moje 17 urodziny. Gdy byłam  na scenie, Harry od razu podbiegł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego piękne loki. Wyściskałam go tak mocno, jakbym nie widziała go przez rok. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak wiele dla mnie znaczy.  Mimo że byłam na niego zła, skrycie niesamowicie za nim tęskniłam. Dotarło do mnie że jesteśmy nierozłączni i że chodź go wciąż widziałam to byliśmy bardzo daleko od siebie. Gdy mnie puścił ujrzałam jego piękne zielone oczy za którymi tak tęskniłam. Uśmiechały się do mnie.  Publiczność klaskała, a mnie przypomniało się że to odcinek na żywo i że ogląda mnie połowa Angli i się okropnie stremowałam. Lecz Harry uśmiechnął się do mnie dodając mi otuchy i przestałam się przejmować.
- Wielkie brawa dla Alice! – krzyknął Hazza a publiczność zaklaskała jeszcze głośniej. Z góry pozlatywały balony w kształcie serc z napisem „ Happy 17”, a Harry pocałował mnie w policzek. Uśmiałam się szczerze, To najmilsze urodziny w moim życiu. Reszta zespołu wyściskała mnie serdecznie, i było po nich widać że to dla nich również jest wielkim zaskoczeniem. W końcu zeszłam ze sceny a jury wyraziło swoje zdanie o występie chłopaków, dodając że to bardzo milo ze strony Harry’ ego że zrobił ma taką niespodziankę dodają że jestem wielką szczęściarą. Występ bardzo się im podobał! Chłopcy wystąpili jako ostatni i nie trzeba było długo czekać by usłyszeć że 1D przechodzi dalej! Chłopaki bardzo się ucieszyli a ja pisnęłam z radości.
         Program się skończył i mogłam przyjść do chłopaków by ich jeszcze raz wyściskać. Zayn pocałował mnie w policzek, lecz po przyjacielsku, bynajmniej z mojej strony. Wyszliśmy ze studia i chłopcy zaprowadzili mnie do klubu. Tam czekała na mnie następna niespodzianka. W klubie było pełno ludzi a między nimi stał tort ze świeczką w kształcie liczby 17. Tłum przywitał nas oklaskami gratulując chłopcom przejścia dalej i życząc mi wszystkiego najlepszego. W tłumie rozpoznałam osoby z mojej klasy, lecz wiele twarzy było mi obcych. Wzrokiem szukałam Rebeci, lecz jej nigdzie nie widziałam. Ucieszyło mnie to bardzo, chodź nadal dręczyło mnie pytanie co robiła z Harrym w toalecie. Lecz nagle wyszła zza rogu niosąc wielki karton. Ten sam który wczoraj niósł Hazza. Pudło było zawiązane czerwoną kokardą, a do niej była przylepiona kartka z napisem „ Wszystkiego najlepszego Alice”. Rebeca uśmiechnęła się do mnie, a ja to odwzajemniłam niezbyt szczerze. Wzięłam pudło, które jednak stało się dosyć lekkie i rozerwałam taśmę nożykiem od któregoś z gości. W środku była jasno brązowa, podobna do takiej jaką ma Niall, gitara. Ucieszyłam się tym prezentem, bo rzeczywiście wspominała  o tym że chciałabym nauczyć się gry. Goście zaśpiewali „ Sto lat!”, i klaskać. Gdy skończyli rozbrzmiała muzyka. Chciałam sprawdzić kto jest Dj’ Em, a okazał się nim Harry. Najwyraźniej o niego poszła kłótnia że nie mógł przyjść. Impreza zapowiadała się naprawdę dobrze, mimo że w towarzystwie Rebeci.  Usprawiedliwiłam Harry’ ego ze wszystkiego. Omijał mnie by to wszystko zaplanować. Goście zaczęli tańczyć, a Niall jak to Niall, zajął się stolikiem z jedzeniem. Napchał sobie usta chipsami po czym dołączył się do reszty.
- Alice, to jest Will. Pomagał mi to wszystko przygotować. – powiedział Hazza przedstawiając mi znajomego chłopaka sprzed sklepu. Harry wrócił na swoją posadę Dj’ a i puścił balladę. Loczek zszedł na parkiet i zaprosił do tańca. Złapał mnie w talii i pozwolił  oprzeć głowę na jego ramieniu. Z utęsknieniem wtuliłam się w jego loki. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam Zayn’ a. Stal przez chwilę patrząc na nas po czym wyszedł szybko z klubu. Zrobiło mi się smutno że tak zareagował, ale nie śmiałam za nim pobiec. Wolna muzyka się skończyła i puściłam Harry’ ego.  Był naprawdę uradowany, ale ja tylko uśmiechnęłam się lekko. Muzyka znów była szybka i na miejscy Harry’ ego stanął Will. Nagle poczułam że ktoś bierze mnie go góry. To Louis wziął mnie na barana i po chwili znaleźliśmy się na stole.  Krzyczałam by mnie zostawił, ale on zaczął tańczyć. Wyglądało to naprawdę komicznie. W końcu mnie puścił a ja cała się trzęsłam ze śmiechu. Lecz Lou mnie nie zostawił i porwał do dzikiego tańca udając tancerza tango mając różę w zębach. Śmiałam się nadal, ale nie próbowałam uwolnić się z jego uścisku. To było naprawdę zabawne. Nawet Liam, zazwyczaj spokojny wygłupiał się w najlepsze. Harry potrząsał lokami niczym gwiazda rocka a ja razem z nim. Lou biegał po klubie krzycząc „ Gdzie są marchewki?!”, a Niall nagle przyniósł całą skrzynkę. Po chwili wszyscy goście mieli w rękach marchewki a Liam krzyknął „ Za Alice!” i wszyscy podnieśli je do góry jakby wznosili toast.
         Impreza skończyła się o 3.00 w nocy i w końcu zmęczona wracałam z Hanzą do domu. Trzymałam go za rękę, a on miał w dłoni moją nową gitarę. Sprawdziłam jeszcze, czy Zayn za nami idzie, lecz go tam nie było. Ale nawet on nie zepsuł mi humoru. To była udana noc.
- Teraz będę mógł dzielić swoją pasję z tobą. – rzekł Harry. – Szybko się nauczysz. – powiedział a ja na chwilę się zmieszałam zbaczając z tematu.
- Dlaczego na imprezie była Rebeca? – zadałam mu to pytanie po długich przemyśleniach, a uśmiech Harry’ ego trochę się zmniejszył.
- Jej tata pracuje w sklepie muzycznym. Dzięki niej dostałem wielką zniżkę na tę gitarę. Sama się też trochę dołożyła. Więc jak miała nie przyjść? – powiedział a ja nie śmiałam już odpowiedzieć na to pytanie wiedząc ze Rebeca jednak nie jest taka zła.



środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 17



ROZDZIAŁ XVII
         Gdy wyszłam z Zayn’ em ze studia, poczułam że ciągnie mnie w przeciwną stronę, niż do mojego domu. Chciałam coś powiedzieć, ale on tylko złapał mnie za rękę i poprowadził w jakąś wąską uliczkę. Doszliśmy na małą ścieżkę przed lasem. Naprzeciwko rozlewało się małe jeziorko. Znowu chciałam się odezwać ale Zayn gdzieś zniknął. Zza moich pleców widziałam tylko bukiet polnych kwiatów i poczułam że ktoś delikatnie nakłada mi wianek na głowę. Prze sekundę myślałam że to Harry, ale zdałam sobie sprawę że to nie możliwe bo byłam tylko sama z Zaynem. Odwróciłam się, ale za mną znowu nikogo nie było.
- Zayn! Gdzie do cholery jesteś? Co to za kwiaty…? – chciałam pytać dalej ale on znów pociągnął mnie przed siebie, tym razem nad brzeg jeziorka. Przede mną płynęła mała łódka z żaglem na której było napisane :
„Zebrałbym dla Ciebie każdy kwiat. Najpiękniejsze śpiewy ptaków nie są tak dźwięczne jak każde twoje kichnięcie czy zakasłanie. Wiedz że po prostu kocham Cię.”
         Przeczytałam to 3 razy stojąc jak osłupiała. Poczułam że Zayn zbliża się by pocałować mnie w szyję.
- Nie! – krzyknęłam, a Zayn się cofnął.
- Przepraszam…. – mruknął odchodząc jeszcze dalej.
- Co ty sobie wyobrażałeś?! Że jak obrażę się na Harry’ ego  to już o nim kompletnie zapomniałam?! Myślisz że nie jest mi teraz trudno?! A ty mi z takim czymś wyskakujesz?! – krzyknęłam mówiąc prawie wszystko co mi leżało na sercu. PRAWIE. Bo ja do Zayna też zaczęłam coś czuć. I to było najgorsze.
Spojrzałam na Zayna i nagle pożałowałam tych słów. Stał sztywno. Jego oczy błyszczały. Zacisnął pięści.
- Jestem kretynem…Co ja sobie wyobrażałem… - mruknął, łapiąc się za głowę i odchodząc.
- Zaczekaj…proszę… - powiedziałam. Zayn zatrzymał się i odwrócił głowę w moją stronę.
- Zanim mnie znienawidzisz chcę abyś coś wiedziała. – powiedział. Nie śmiałam mu przerwać.
- Jeszcze żadna osoba tak jak ty nie była mi tak bliska. Każdą chwilę spędzoną z tobą naprawdę pięknie wspominam. Pamiętam jak Harry nie miał dla ciebie czasu. Nie powiedział nawet dlaczego nie może z nami gdzieś pójść. Wtedy zabrałem cię do kina na horror w 3D, pamiętasz? Usiedliśmy na samej górze i obrzucaliśmy ludzi popcornem. Kobieta z obsługi skrzyczała nas, więc przestaliśmy. Po paru minutach zaczął się seans. Nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Nastąpiła przerażająca scena, prawie cała sala pisnęła, a my zaczęliśmy się rechotać jak debile bo ty porównałaś dziewczynę – zombi do dźwiękowca Jake’ a. Ja w tym momencie nie wytrzymałem ze śmiechu i wyplułem popcorn na jakiegoś faceta naprzeciwko.  On odwrócił się krzycząc na nas, a nagle przyszła ta sama kobieta z obsługi co wcześniej, i wygoniła tego mężczyznę, a nie nas, chodź cały seans się śmialiśmy. Pewna dziewczyna zaczepiła nas czy film się nam podobał, my tylko mruknęliśmy tak i zaczęła opowiadać o jakiejś scenie, pytając nas czy naszym zdaniem też była równie przerażająca. Odpowiedzieliśmy że pewnie, chodź kompletnie nie wiedzieliśmy o czym mówi, ani co działo się w filmie. Potem kupiliśmy farby do twarzy, i straszyliśmy ludzi wracających z filmu wyskakując z krzaków z głośnym wrzaskiem udając zombi i oblewając ich ketchupem z Mc Donald’s. Pamiętam wszystkie nasze rozmowy, jak opowiadałaś jak Ci było trudno gdy twoi rodzice się rozwiedli. O tym jak inni nie akceptują Ciebie takiej jakiej jesteś, bo żyjesz marzeniami, pochłonięta w książkowe historie. Zawsze gdy idziemy ulicą jesteś uśmiechnięta. Obdarzasz uśmiechem ludzi  których nawet nie znasz. Zapamiętałem tę chwilę jak pewne dziecko płakało bo spadł mu lód na ziemię. Miał buzię ubrudzoną, a ty podeszłaś i wytarłaś mu ją. Natychmiast przestało płakać. Jesteś wyjątkowa. Odkąd Cię zobaczyłem na 1 próbie, zakochałem się w Tobie. W twoich długich jak koński ogon włosach, zielonych oczach i pięknym uśmiechu. Ale wtedy zobaczyłem jak  Harry łapie Cię za rękę. Wiedziałem ze nie ma u Ciebie szans, ale postanowiłem o Ciebie walczyć i chodź zostać twoim przyjacielem. Potrafisz stworzyć wokół siebie taki klimat, w którym każdy może czuć się sobą. Nawet jeśli mnie znienawidzisz za to co się stało, chcę abyś chodź zapamiętała to co teraz usłyszałaś i byśmy nadal byli przyjaciółmi, albo chociaż żeby nie skończyło się tak że będziemy się zachowywać jakbyśmy się nie znali. – skończył mówić. Patrzyliśmy na siebie przez parę sekund. Nagle zrobiło mi się dziwnie ciepło. Poczułam coś do Zayna czego nie umiałam sobie wytłumaczyć. Lecz on mnie pocałował. Zrobiło mi się  dziwnie słabo, jakbym straciła wszystkie siły. Nie próbowałam go odepchnąć. Poddałam mu się. Puścił mnie. Miał łzy w oczach. To były szczere łzy.
- Nie wybaczysz mi tego, nigdy! – krzyknął i rzucił się na kolana. Płakał tak żałośnie, ze Go przytuliłam.
- Nikomu nie powiem o tym co się stało. Pozostaniemy nadal przyjaciółmi. – szepnęłam mu do ucha, a on przestał płakać. Spojrzał tylko na mnie i uśmiechnął się. Wstał, zerwał kwiat i włożył mi go za ucho. Nadal się uśmiechał.
- Jesteś naprawdę wyjątkowa. – rzekł, i udaliśmy się w kierunku domu. Zayn skręcił do hotelu, a ja weszłam do domu. Nagle poczułam że nadal mam wianek z kwiatów na głowie. Położyłam go na szafce i zasnęłam, sama nie wiedząc czy bardziej szczęśliwa, czy zasmucona.






wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 16



ROZDZIAŁ XVI
         Następnego dnia postanowiłam nie myśleć o Zayn’ u, i tak jakby nic się nie stało przyjść na ostatnią próbę przed następnym odcinkiem na żywo. Jak zwykle czekałam na Harry’ ego aż po mnie przyjdzie, lecz się nie pojawiał. Nie usprawiedliwiając go już tym że ojciec mógł go zatrzymać,  sama udałam się do studia.
         Gdy byłam już na miejscu, cały zespół 1D już tam był. Wszyscy, oprócz Harry’ ego. Szukałam wzrokiem swojego chłopaka, ale nigdzie go nie widziałam. Wmówiłam sobie że na pewno zachorował, ale zaraz uświadomiłam sobie że wtedy by zadzwonił. Przywitałam się ciepło z chłopakami, lecz Zayn siedział w kącie i tylko spojrzał na mnie smutno.  To nie było do Harry’ ego podobne by opuścił ostatnią próbę przed występem, więc postanowiłam go poszukać. Zajrzałam do garderoby i przeszukałam wszystkie korytarze. W końcu zdecydowałam się sprawdzić toaletę. Wahałam się by tam zajrzeć, ( w końcu to była męska toaleta) lecz w końcu nacisnęłam klamkę. Ubikacja wyglądała na pustą, lecz zauważyłam czyjeś nogi w jednej z kabin. Rozpoznałam w nich czarne conversy które najprawdopodobniej należały do Harry’ ego, lecz ujrzałam jeszcze jedną parę butów. I to w tej samej kabinie w której znajdował się Harry. Były to różowo – białe adidasy należące do jakiejś dziewczyny. Byłam wściekła. Chciałam szybko wyjść, ale postanowiłam schować się parę kabin dalej i podsłuchać co Harry i ta dziewczyna mówią. Zamknęłam drzwi i stanęłam na klapce by dojrzeć kim jest da dziewczyna. Zaraz, to była Rebeca! Łzy mi pociekły ciurkiem, lecz nie śmiałam się odezwać, bo para zaczęła coś mówić.
- Jesteś pewien że nikogo nie ma? Wydawało mi się że ktoś wchodzi. – powiedziała przytłumionym głosem Rebeca.
- Tak, nikogo nie ma – odpowiedział Harry.
- To dobrze. Nie chcę by ktoś się dowiedział…. – rzekła Rebeca. O czym dowiedział? Że są parą?! Miałam ochotę uderzyć z całej siły w ścianę ze złości i smutku, ale ściany są cienkie więc mogliby mnie usłyszeć. Aby powstrzymać emocje włożyłam sobie pięść do ust.
- Zrobimy to jutro? – zapytała dziewczyna.
- Myślę że tak, lecz musimy to dokładniej zaplanować…– rzekł Harry. Co zaplanowanować?! Zerwanie ze mną?! O nie, to JA z nim zerwę, nie odwrotnie. Ale nie, nie teraz, zrobię to jak będziemy sami, nie przy tej pustej blondynie, żeby nie czuła satysfakcji. Nagle poczułam że mój telefon wibruje. Stałam oparta o ścianę, więc wszystko było słychać.
- Ktoś tu jest! – szepnęła dziewczyna. Słysząc to, skuliłam się w kabinie.
- Idźmy stąd. Ktokolwiek to był nie może się dowiedzieć… - rzekł poważnie Harry. Usłyszałam tylko jak drzwi skrzypnęły i dwójka pospiesznie opuściła toaletę. Siedziałam skulona na desce klozetowej. Łzy mi pociekły. Zayn miał rację. Telefon znów zawibrował. Wyciągnęłam telefon obojętnie z prawej kieszeni. To Zayn dzwonił. Nie odebrałam. Nie mogłam mu tak od razu wszystkiego powiedzieć i jeszcze w dodatku przyznać rację. Wyszłam powoli z kabiny upewniając się że Rebeca z Harrym już sobie poszli. Wybiegłam z toalety i usiadłam przy ścianie na korytarzu. Oczy zrobiły mi się mokre i czerwone od łez, lecz otarłam je szybko zauważając że Zayn idzie korytarzem. Udawałam że go nie widzę i schowałam głowę w kolanach. On jednak zatrzymał się i usiadł koło mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Nie odezwał się ani słowem, tylko spojrzał na mnie czule. Nie musiałam mu dokładnie opowiadać co się stało. On już to wiedział, widziałam w jego oczach zatroskanie i współczucie. Podejrzewałam że ujrzę w nich coś w rodzaju: „ A nie mówiłem?”, ale on nic nie powiedział i tylko objął mnie ramieniem. Pozwoliłam mu na to, i wytarłam oczy w jego bluzę. Gdy się wypłakałam powiedziałam w końcu:
- Przepraszam… - a on tylko uśmiechnął się smutno i kiwnął lekko głową na znak że nie muszę. Zayn nie był jedną z tych osób które tylko pouczały. On potrafił zrozumieć, nawet bez słów. Opowiedziałam mu w skrócie co się wydarzyło a on zrobił tylko taką minę jakby się nad czymś zastanawiał.
- To dziwne. Siedzieli w jednej kabinie, tak? – zapytał.
- Tak…
- A mówili coś konkretnego? Oprócz tego żeby nikt się o tym nie dowiedział? – zapytał, lecz z taką miną jakby dokonywał poważnych obliczeń.
- Jeszcze coś o tym że to musi być dokładniej zaplanowane. – rzekłam,   odtwarzając sobie w głowie wszystko to co mówili.
- Czekaj…A całowali, się albo coś? – zapytał Zayn.
- Nie…w sumie to nic takiego nie robili…Tylko mówili to, co ci przed chwilą powiedziałam. – rzekłam bardziej zastanawiając się czy może za szybko oskarżyłam Harry’ ego o zdradę.
- To jest o wiele mniejsze prawdopodobieństwo że mogą mieć romans… - powiedział.
- Ale dlaczego był tam z nią? I dlaczego to o czym mówili było aż tak tajne? – zapytałam z przejęciem.
- Nie wiem... Może coś planują i tylko oni mogą o tym wiedzieć… - powiedział.
- I nie powiedzieć mnie?! Własnej dziewczynie?! – krzyknęłam, ale Zayn nic nie zdążył odpowiedzieć bo biegł w naszą stronę zdyszany Liam.
- Zayn, co ty tu robisz?! Wszyscy na ciebie czekają! – krzyknął a ja wstałam ciężko by pójść z nimi. Gdy doszliśmy do głównej Sali gdzie odbywały się próby, usiadłam w kącie. Cała czwórka stała przy mikrofonach, czwórka, nie piątka. Zauważyłam że Harry rozmawia z oświetleniowcem, a potem dołączył do grupy. Stał naprzeciwko mnie, lecz nawet na mnie nie spojrzał. Było wiadome, że coś ukrywa. Muzyka zaczęła grać, i poleciała z głośników melodia do piosenki „Viva La Vida”, którą chłopcy zaśpiewają jutro w programie. Piosenkę zaczynał Liam, a tuż obok niego stał Harry, lecz nie był skupiony na piosence tylko patrzył gdzieś w dal i kiwnął głową. Odwróciłam się gwałtownie i zauważyłam że Rebeca pokazuje mu kciuk w górę. Zignorowałam to lekko rozdrażniona że Harry prawie na mnie nie patrzy. Raz zerknął, ale to był bardziej przewrót oczami. Próba trwała jeszcze przynajmniej 2 godziny, a ja zaczynałam się zastanawiać gdzie jest Rebeca. Teraz śpiewał zespół dziewczyn, w którym udział brały tancerki, a Rebeci tam brakowało. One Direction zaśpiewali jeszcze raz po czym zeszli ze sceny. Niall jak zwykle poszedł coś zjeść, a Louis zaczął pytać się obsługi jakim prawem na stoliku z przekąskami mogło zabraknąć marchewek. Ta kłótnia mnie szczerze rozbawiła. Nawet jeśli okaże się że Harry woli Rebecę to i tak będę tu przychodzić. Nie dla niego, tylko dla moich przyjaciół. A przede wszystkim dla Zayna. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam że się do mnie zbliża. On odwzajemnił ten uśmiech po czym zapytał :
- Czekasz na tego lamusa Harry’ ego, czy wracasz ze mną? – na to zerknęłam smutno na Harry’ ego który rozmawiał z dźwiękowcem, i jakimś mężczyzną który przyniósł mu paczkę. Nie była zbyt duża, ale gdy Harry wziął ją w ręce aż ugięły mu się kolana, co świadczyło o tym ze jest ciężka.
- Wracam z tobą. Niech załatwia sobie sprawy z Rebecą… - mruknęłam szukając jej wzrokiem, której od przynajmniej 2 godzin nie było. Nie mówiąc już słowa o Harrym, opuściliśmy studio.





















http://eminspiracje.blogspot.com/2013/06/sheinside_2.html?showComment=1370350893139#c8669037696890144725 <---- Świetny blog! Polecam! :)