sobota, 21 września 2013

Rozdział 23


ROZDZIAŁ XXIII

       Poprosiłam Jenny aby usiadła na kanapie w salonie i zaczekała, a ja sama poszłam po Nialla który nadal stał w kuchni nieświadom że przyszła. Gdy byłam już w progu usłyszałam jak Niall śpiewa :

Frytki, frytki prosto z ziemniaków bitki,

Gorące, pachnące podniebienie i oczu cieszące,

Z ketchupem zjem, O! Ja to wiem!

         Gdyby nie fakt że na te jakże artystyczną rymowankę zaczęłam się śmiać, Niall pewnie nadal by śpiewał i wykonywał swoje interesujące ruchy taneczne. Na dźwięk mojego chichotu Niall podskoczył przerażony i w tym samym czasie mikrofalówka zapikała.

- Eee…- mruknął zawstydzony.

- Dobra, nic nie mów… - powiedziałam z uśmiechem.

- Frytkę? – zapytał oblewając je ketchupem.

- A, daj – powiedziałam biorąc całkiem konkretną garść. Nie należę do niejadków. Ale na pewno nie jem tak duże jak Niall. Różnica była taka że on wciąż pozostawał chudy a mnie przybywało w udach. Tak, życie jest ciężkie i niesprawiedliwe.

- Konkretna porcja – zaśmiał się Horan.

- Taa. Ma się ten apetyt. Ktoś czeka na ciebie w pokoju – oznajmiłam, ciągnąc Nialla za koszulkę bo nie miałam go za co złapać ponieważ w jednej ręce trzymał frytkę a w drugiej ich cała paczkę.

- Jenny! – zawołałam na co dziewczyna siedząc na kanapie odwróciła szybko głowę. Niall gdy ją zobaczył zakrztusił się frytką.

- No więc… - zaczęłam zrywając niezręczną ciszę. – Chciałabym abyście się lepiej poznali – powiedziałam popychając blondynka na kanapę  obok zmieszanej dziewczyny. Stanęłam naprzeciwko nich.

- Jenny chciałaby wiedzieć dlaczego ją tak dzisiaj zignorowałeś – powiedziałam a zawstydzonemu Niallowi z przejęcia przeszedł apetyt na jeszcze gorące frytki które wylądowały na stoliku.

- Bo to nie jest tak że cię olałem… - zaczął tłumaczyć się Horan. Chciał mówić dalej ale Jenny wybuchnęła:

- Po prostu cię nie interesuję, cię tak?! – Tak, moja przyjaciółka jest trochę wybuchowa.

- Nie… - powiedział Niall. Dziewczyna chciała znów krzyknąć ale Niall wydyszał :

- Po prostu jeszcze nigdy nie widziałem tak zajebistej dziewczyny jak ty! – Jenny zaczerwieniła się i spojrzała na w podłogę. Niall zarumienił się i zaczął gapić się na Jenny która gapiła się na swoje białe trampki. Niall otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć ale w końcu żaden dźwięk nie wydobył się z jego ust bo drzwi się nagle otworzyły i do domu weszła mama. Przywitałam się z nią mówiąc „Cześć!”, a Niall z Jenny wydukali „Dzień dobry” a moja mama uśmiechnęła się i poszła na górę w biegu zdejmując szpilki. Po jakiejś minucie czy mniej rozległ się krzyk po całym domu. To moja mama wrzasnęła. Zbiegła na dół a nasza trójka gapiła się na nią niezrozumiale.

- Kto leży w moim… łóżku? – powiedziała, a my zaciekawieniem pobiegliśmy na górę by to sprawdzić. Ostrożnie otworzyłam drwi od sypialni jakbym miała tam zobaczyć włamywacza czy nawet gorzej.  Zbliżyłam się do lóżka. Spod pościeli wystawały znajome loki. Uśmiechnęłam się. Były to oczywiście bujne włosy Harry’ ego. Odsłoniłam kołdrę, a Loczek nadal smacznie spał pochrapując cicho. Wybuchnęłam śmiechem. Niall z Jenny też się uśmiechnęli. Nawet mamie warga drgnęła.  Ale jako jedyna dorosła osoba w tym domu chciała zachować wyraz twarzy konsekwentny i groźny. Zupełnie o nim zapomnieliśmy i pewnie z nudów szwędał się po domu i w końcu zasnął. Odgarnęłam mu delikatnie loki i szepnęłam do ucha by już wstał. On potrząsnął głową mrucząc : „ Mamo, nie jeszcze 5 minut…”. A ja znów się z niego śmiałam. Niall mnie lekko odepchnął, po czym krzyknął mu prosto do ucha : „WSTAWAJ LAMUSIE!!!”  A Harry aż się stoczył z łóżka uderzając o szafkę głową. Leżąc na podłodze spojrzał na nas wszystkich po kolei gdy zauważył że moja mama tez tu jest od razu stanął na nogi.

- Ja! Przepraszam! – krzyknął przestraszony. – Chodziłem po domu bo mi się zaczęło nudzić…a ta sypialnie tak ładnie pachniała… - tłumaczył się. Zaczęliśmy się śmiać, a tylko mama zachowała powagę. Lecz po chwili uśmiechnęła się lekko i pokręciła głową.

- Harry, co ty robiłeś poprzedniej nocy że tak ci się przysnęło? – zapytała z uśmiechem mama.

- W sumie to nic… - odparł zmieszany chłopak.

- Dobra, ja tu posprzątam a wy wracajcie do pokoju – powiedziała mama popychając nas lekko do wyjścia. Wróciliśmy weseli do pokoju i usiedliśmy na kanapie. Ja na kolanach Harolda, a Jenny i Horan w dość dużej odległości od siebie. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ( to znaczy ja cały czas gadałam a reszta potakiwała bo cicha to ja nie jestem) a Harry zaczął mnie smyrać nosem po plecach tak ze aż zachichtotałam. Potem poczułam jak zdejmuje mi gumkę  włosów i zaczyna je wąchać i gadać o tym że pachną jak rosa o poranku. Zaśmiałam się mówiąc że poetą to on nie będzie. Po chwili zaczął się bawić moimi włosami rozczesując je palcami. Zaczął je plątać, myśląc pewnie że to co stworzył jest warkoczem. Wcale nie przejmując się tym ze zaraz mój Loczek zaraz zrobi mi z włosów dredy, skierowałam swoją uwagę na Jenny i Nialla. Moja przyjaciółka robiła coś w telefonie ( nagle zainteresowały ją kontakty a nawet numer domowy babci) a Niall się na nią gapił. Stwierdzając ze towarzystwo się trochę nudzi ( oprócz Harry’ego któremu spodobało się bycie fryzjerem) zaproponowałam by obejrzeć jakiś film. Harry i Niall się zgodzili, a Jenny wciąż stukała w telefon Zaproponowałam więc by to Jenny wybrała film i że zgodzę się na wszystko byleby już zostawiła ten telefon. Rozpoczęła szperanie po szafkach i w końcu wybrała film „Zmierzch”.  No tak, Jenny kocha ten film. Ja na odwrót. Nie cierpię go. Ale powiedziałam że zgodzę się na wszystko więc ona to podle wykorzystała.  

- O! „ Zmierzch!” – krzyknął Harry.

- Serio…? – zapytałam z zażenowaniem.

- Nie. – zaśmiał się dając mi całusa w policzek.

- A ty Niall, lubisz ten film? – zapytała Jenny.

- E…Jasne. – odparł lekko zmieszany Horan mrugając szybko. Film się rozpoczął a ja przesiadłam się z kolan Harry’ ego na kanapę. Oparłam się o jego tors a on mnie objął.

         Minęło jakieś 30 min filmu a ja już ziewałam. Spojrzałam na Jenny. Gapiła się w ekran jak zahipnotyzowana mimo to że przynajmniej po raz dziesiąty ogląda ten film.  Przeniosłam wzrok na Horana. Zamiast w ekran znów gapił się na Jenny. W końcu zaczął się powoli przesuwać w jej stronę. W końcu nieśmiało ją objął. Spojrzała na niego zdziwiona, ale po chwili już leżała oparta o jego ramię. Odwróciliśmy się z Harrym równocześnie i skinęliśmy do siebie głowami.

         15 minut filmu, 20 min… Nadeszła scena w której Edward lśnij w słońcu. Harry i Niall zaczęli się śmiać a ja z Jenny spojrzałyśmy na siebie nie  rozumiejąc o co chodzi. Moje powieki stawały się coraz cięższe i oparta o ramię Harry’ ego zasnęłam. W śnie poczułam jak Harry delikatnie odchyla moją głowę i kładzie ją na poduszkę. Usłyszałam jak biegł po schodach na górę.

         Film się skończył i Jenny mnie obudziła.

- Gdzie jest Harry? – zapytałam odgarniając włosy z twarzy.

- Pobiegł na górę i nadal nie wrócił. – odpowiedziała dziewczyna nadal przytulona do Horana.

- A po cholerę? – zaciekawiłam się.

- A bo ja wiem? – powiedziała wzruszając ramionami dziewczyna. Nagle usłyszałam jak ktoś powoli schodzi ze schodów. Paliła się tylko lampka na szafce przy kanapie więc nie do końca widziałam kto to ale domyśliłam że to Harry.  Nagle zapalił światło i ujrzałam mojego chłopaka bez koszulki, z brokatem na brzuchu, biała farbą na plecach i jeszcze bardziej niż zwykle rozczochraną fryzurą. Omal nie wybuchnęliśmy śmiechem.

- Witaj, Bello. – rzekł Edward – Harry podchodząc do mnie i gryząc mnie lekko w szyję.

- Harry, ty  kre…

- Jestem Edward – przerwał mi Cullen  – Styles wzdychając teatralnie.

- Dobra…Edwardzie, do jasnej cholery skąd wziąłeś ten brokat?! – zapytałam udając złą. Tak naprawdę lubię gdy się wygłupia i mi dokucza i udając rozgniewaną sprawiam mu większą frajdę.

- Znalazłem w twojej szafce, Bello… - powiedział Edward – Harry znów głośno wzdychając.

- Jesteś drogi Edwardzie, zdrowo pieprznięty – odparłam przeżucając oczy i udając zażenowaną. Cullen – Styles zbliżył się do mojej szyi lekko ją całując. W końcu usiadł na kanapie i zaczęliśmy głośno rozmawiać. Nagle weszła moja mama i wszyscy odwrócili się w jej kierunku. Wyglądała inaczej niż zwykle. Domyśliłam się że gdzieś wychodzi.

- Gdzie idziesz? – zaciekawiłam się.  Mama nie odpowiedziała tylko zabijała wzrokiem Harry’ ego  który zupełnie zapomniał o tym jak głupio wygląda i zakrył się poduszką,

- Coś… ci się stało Harry? – zapytała mama zbliżają c do niego rękę ale zaraz ją cofnęła jakby bała się ze zbyt duża ilość brokatu może jej wypalić skórę.

- Nie chce pani tego wiedzieć… - powiedział Niall kręcąc głową, a mama tylko złapała się za głowę.

- Taak. Lepiej bym nie wiedziała  – stwierdziła. – Alice, wychodzę. Możesz kolegów przenocować jak ich rodzice się zgodzą – dodała.

- A co z ciuchami? – zapytał Niall.

- Ja ci pożyczę… - odparł wciąż zmieszany Harry, na co Horan kiwnął głową.

- Gdzie wychodzisz? – zapytałam raz jeszcze.

- Na spotkanie… - odparła mama tak jakby chciała tego pytania uniknąć.

- Tak wystrojona? – nie dawałam za wygraną.

- Alice… podejdź, to ci powiem – powiedziała a ja wstałam jak oparzona  objęc Harolda.

- Idę na randkę… - powiedziała szeptem.

- U! Fajny jest? – zapytałam.

-Do końca to nie wiem. Poznałam go na jednym z tych portali randkowych. Ale cicho… - powiedziała a ja palcem pokazałam ze nic nie powiem.  Ale gdy wyszła od razu powiedziałam to reszcie.

- No nieźle. Będziesz miała ojczyma! – ucieszyła się Jenny.

- Wątpię. Moja mama była już nie pierwszy raz idzie na takie „spotkanie”, łudząc się że to będzie „ten jedyny” – powiedziałam naciskając na ostanie słowa.

- Yhm – mruknęła Jenny.

- Nie „Yhm” tylko dzwońcie do rodziców że zostajecie by moja mama się nie czepiała – powiedziałam i zaraz cała trójka zaczęła pisać do rodziców. Rozmawialiśmy ( a raczej więcej się śmialiśmy i biliśmy dla zabawy) przez jakieś 2h gdy w końcu padło pytanie gdzie kto będzie spał.  Odparłam ze w piwnicy są trzy śpiwory i podałam Horanowi klucze tłumacząc dokładnie którego ma użyć i gdzie znajdzie śpiwory.  Dodałam nawet by uważał na rure bo gdy się schodzi na dół można uderzyć głową. No, nie chciałam by Horanek jeszcze zemdlał i nie wrócił.

- Idź tylko  po dwa… - szepnął Harry Niallowi do ucha myśląc ze tego nie słyszę.

- Harry, myślisz że będziesz spał ze mną w jednym łóżku? – zapytałam zakładając ręce i podnosząc jedną brew.

- A, tak! – odpowiedział zadziornie. Bezemnie będzie ci zimno… - dodał całując mnie w usta.  

- Jest środek lata, kretynie – zaśmiałam się.

- Trudno. Noce mogą być zimne… - stwierdził Harry, smyrając mnie palcami po plecach. Po chwili przybył Niall. I ile przyniósł śpiworów? Dwa.

- Niall! Miałeś wziąć trzy! – krzyknęłam.

- Oj przepraszam. Znalazłem tylko dwa – stwierdził Horan puszczając oko do Stylesa. Wszyscy załatwili swoje wieczorne sprawy i po chwili Jenny i Niall leżeli w śpiworach w salonie na dole, a ja z Harrym w moim łóżku na górze. Przytulony do mnie szybko zasnął prawie spychając mnie z łóżka. Próbowałam go przesunąć bardziej ściany, ale on trzymał mnie mocno jakbym była jego przytulanką. Próbowałam zasnąć ale zachciało mi się pić więc z całej siły wyrwałam się z objęć Stylesa i zeszłam na dół, gdzie leżał Niall z Jenny. Ich śpiwory leżały bardzo blisko siebie. Horan słodko chrapał a moja przyjaciółka gapiła się na niego gładząc mu twarz dłonią.  Uznając to za zbyt słodką scenę zrezygnowałam ze szklanki z wodą i po cichu wycofałam się do schodów. Po drodze zauważyłam jeszcze jak Jenny cicho i delikatnie wkrada się Niallowi do śpiwora przytulając go ostrożnie, lecz Horan nagle się obudził. Przerażona dziewczyna szybko wyskoczyła ze śpiwora ale Niall złapał ją za rękę i delikatnie zaciągnął ją z powrotem. Gdy już weszła do środka Irlandczyk nieśmiało objął ją ramieniem plotąc jej dłoń ze swoją. Patrzyłam na nich przez chwilę z żalem przypominając sobie że teraz wrócę do mojego Loczka który pewnie rozwalił się na całym łóżku. Wróciłam na górę i zastałam to czego się domyśliłam. Z całej siły popchnęłam go w stronę ściany. Zmęczona swoim osiągnięciem pomyślałam że jest naprawdę słodki gdy śpi. Położyłam się twarzą do niego i patrzyłam się chwilę na jego zamknięte powieki/ Podczas snu wygląda jak małe dziecko. Pocałowałam mojego Edwarda – Harry’ego delikatnie w nos i zasnęłam.  















4 komentarze: